RSS
sobota, 14 kwietnia 2018

Mistrz.
Ucieleśnienie kultury, taktu i kurtuazji.
W dodatku dżentelmen...

Dostaję maila... 
Ani "dzień dobry", ani "witam", ani "cześć":

A rodzina 3 osobowa nie może być?

Hm. Hmmm... Hmmmmm...
Odpowiadam delikatnie:

Witam.
A w jakim wieku jest dziecko?
Pozdrawiam.

Otrzymuję odpowiedź:

Nie było tematu jak dziecko przeszkadza. Dziękujemy.

Zasmarkałam się. :D

No FOCH. 
Miauwa no...

Mi osobiście Pan Świata, Książę jasności i ciemności w jednym, Jego Eminencja - nie tyle by przeszkadzał - co jeno onieśmielał, zamieszkując w skromnym lokalu, który mam zaszczyt MU udostępnić. Wraz z jego potomkiem - Bogiem Słońca.

Zatem, gdyby ktoś posiadał mieszkanie do wynajęcia - jest boska okazja...
Proszę korzystać, póki Jego Wysokość jest zainteresowany i poszukuje!

(Służę namiarami...)

środa, 11 kwietnia 2018

Wspominałam już, że opiekuję się dwoma wynajmowanymi mieszkaniami moich rodziców, ne spa?

Sama je kupowałam – wiedziałam co kupuję i gdzie kupuję. Są w świetnej lokalizacji, mają fajny rozkład pomieszczeń i nabyte zostały w atrakcyjnych cenach. Oczywiście późniejszy remont przyprawił mnie letko o stres, pot i łzy („Szefowa! Ale szefowa nie płacze! To na razie tylko tak wygląda. My to ogarniem!).

Te nieruchomości są inwestycją, która ma zapewnić godną emeryturę moim rodzicom.
I właśnie zwalnia się jedno mieszkanie. Mamuśka panikuje...

- Dziecko, daj ogłoszenie już.
- Mamo, odbieram klucze dopiero w niedzielę. W niedzielę też zamieszczę ogłoszenie. Wystarczy.
- Ale to będzie za późno...
- Mamo, zaufaj mi.
- Wiesz, byłabym spokojniejsza...
- Ok. Jeśli masz się stresować, ogłaszam...

Kuźwa, miauwa mać, w mordę jeża, ja pierdzielę!

Od dwóch dni niczego innego praktycznie nie robię, poza wiszeniem na telefonie. Zasadniczo zaraz komórka przyrośnie mi do prawego ucha i bez interwencji chirurgicznej się nie obejdzie.
A tłumaczyłam...

Mam kolejkę jakichś piętnastu luda. Na niedzielę.
Proszę mi wierzyć, że w przedbiegach odrzuciłam jakieś 80% zainteresowanej populacji.

Następnym razem podam jej numer telefonu.
To będzie najcudowniejsza zemsta, jaką mogłabym sobie wymarzyć...

środa, 04 kwietnia 2018

... że zdałam egzamin R.10?

Jeśli nie mówiłam, to mówię. :)

Jeszcze trzeci przede mną. Ostatni. :)

czwartek, 29 marca 2018

Flor jest dzikusem, ale nie aż takim, jak Ósemka. W przeciwieństwie do niej, jest w pełni obsługiwalny, można go wziąć na kolana, posmyrać, pomyziać... Problem w tym, że Florian swój honor ma i nie lubi być dominowany. Gdy traci grunt pod poduchami, jest nerw i kocie obrażenie zbliża się wielkimi krokami.

Jednak, gdy Floriana już umiejscowię na kolanach (własnych) i udostępnię mu zagłębienie ręki w stawie łokciowym (własnym), Florian wciska tam głowę tak, że tylko niczego nie słyszące białe uszęta wystają.

Oznacza to, że kotek właśnie się schował. Albowiem jeśli kotek niczego nie widzi, to oznacza, że nikt nie widzi kotka. Logiczne, ne spa?

A skoro kotka nikt nie widzi, to kotek czuje się mega bezpieczny.

I mogę wówczas smyrać i miziać do upojenia. :)

poniedziałek, 19 marca 2018

Kupować działkę w ramach naszych finansów z SZAMBEM?... I czekać jakieś pięć lat na przyłącze kanalizacyjne?...

Czy zapożyczyć się po pachy na działkę z kanalizą, której usytuowanie nie do końca nam pasuje?...

Nie ma kanalizy - jest fajne miejsce.

Jest kanaliza - jest miejsce od biedy do zaakceptowania, bo jest kanaliza.

Jak myślicie?...

czwartek, 15 marca 2018

Bo dawno nie było o kotach. ;)

Osiem rozciąga się leniwie na fotelu, demonstrując podwozie. Gdy ją głaszczę, nie ucieka. Mogę sobie już nawet pozwolić na posmyranie po polikach i brodzie, a nawet dotknięcie niby mimochodem łapek. Już nie zwiewa, nie zamienia się w stężałą z przerażenia masę gotową do zakopania się pod dywan. Choć zachowuje czujność. 
Flora nadal stara się unikać. Czasem kompletnie nie zwracają na siebie uwagi, mijając się w odstępie dziesięciu centymetrów. Kiedy indziej Flor tylko spojrzy, a Osiem wieje.
A gdy Flor śpi, pingwinia podkrada się do niego i bezczelnie obwąchuje. Wie, że jest głuchy i gdy śpi, może zagrać na jego wąsach „Sonatę księżycową” – nie jest głupia. ;)

A Florian, cóż... Lubi pogonić każdego. Nie wiem, czy to wina późnej kastracji, czy po prostu ma taki charakter. Tak ma i już.

Gania:

  • Ósemkę – bo ucieka. (Flor czuje się lwem.)
  • Larę – bo ta od razu drze japę na pół dzielnicy, że gwałcą. (Flor czuje się gangsta.)
  • Iwę – bo Iwa od razu wali z plaskacza w ryło. (Flor ma możliwość potrenować uniki.)
  • Kuzcusa – bo ten od razu biegnie do mnie na skargę. (Flor umiera ze śmiechu.)
  • Rudolfa – bo Rudolf reaguje jeno pobłażliwym spojrzeniem pt.: Te, białas, pogięło cię? (Flor ma pretekst, żeby wylizać rudą głowę.)

Ogólnie jest ok. Stado ustaliło sobie swoją wewnętrzną hierarchię. Są ważni, ważniejsi i ci mniej ważni też. Nie ma spiny, nie ma stresu. Każdy wie, kiedy może się z kim spoufalić, a kiedy komu zejść z drogi. 

Widok błogo rozwalonej na fotelu Ósemki, podczas, gdy Flor właśnie wszczyna rodzinną awanturkę z Iwą, tylko mnie w tym przekonaniu utwierdza.

Długo trwało dojście do punktu, w którym jesteśmy aktualnie.
Bardzo długo.
Ósemka wprowadziła się prawie trzy lata temu. Florian jakieś dwa i pół.

Dlaczego o tym piszę?
Ano piszę o tym z myślą o tych, którzy zdecydowali się na dokocenie.
Do domu wprowadził się nowy koci członek rodziny i okazuje się, że coś nie trybi między nim a rezydentem. Zamiast śpiąc słodko przytuleni, jak dwa puszyste kłębuszki, próbują sobie wydłubać oczy, uszy i mózgi.

Kochani, u kotów nie ma hop siup. Słodkie kłębuszki w pierwszym tygodniu to rzadkość, proszę mi wierzyć. Koty są wyjątkowe, specyficzne, mające swoją osobowość i... wymagają czasu. Dużo czasu. I dużo cierpliwości.
Ale cierpliwość się opłaci.
Zamiast pozbywać się nowego po dwóch tygodniach, bo „kotki się nie dogadują”, warto zawalczyć.
Wiem, co mówię. ;)

środa, 07 marca 2018
  1. Wystawić wraz z przyjaciółką swoje nieruchomości na sprzedaż.
  2. Zgarnąć zadatek i wziąć bardzo nisko oprocentowaną pożyczkę z funduszu socjalnego w robocie (ja).
  3. Kupić działkę z miejscowym zagospodarowaniem terenu, projekt budowlany (a właściwie dwa) domu w zabudowie bliźniaczej oraz zaadaptować go do swoich potrzeb.
  4. Uzyskać pozwolenie na budowę.
  5. Podpisać umowę sprzedaży nieruchomości, wynegocjować jak najdłuższy termin wydania nieruchomości i zgarnąć kasę.
  6. Zakończyć stan surowy zamknięty z wylewkami podłogowymi i tynkami wewnętrznymi w jakieś 3 - 3,5 miesięcy.
  7. Zrobić chociaż jeden zlew i jeden kibel.
  8. Przeprowadzić się z kartonami, posiadanymi meblami i kuchenką polową (plus 6 kotów - jedna strona, plus trzy psy - druga strona).
  9. Wykańczać metodą gospodarczą (szwagier, kumpel, pan Heniu, pan Kaziu etc.) w miarę możliwości.

Wykonalne?
Jak myślicie?
Co doradzacie?

My z Dżoaną wariatki jesteśmy, zatem każda sugestia sprowadzenia do parteru w cenie. 

niedziela, 25 lutego 2018

Choroba przeszła.

Na M&M-sy.

Kurtyna.

(Mogło być gorzej. Mogłam zarazić - o zgrozo - koty.)

wtorek, 20 lutego 2018

Jestem chora.
Paskudna wirusówka.
Ostatnie L-4 zaliczyłam dwa lata temu, zatem szefowa jest przekonana, że konam.

Konać nie konam, ale czuję się paskudnie.

Współczuć proszę.
Ale już.

niedziela, 18 lutego 2018

I - proszę mi wierzyć - świnia ma tak grubą skórę, że dykta to przy niej pikuś.
Boli mnie całe przedramię.
Znaczy mam tak zwany zakwas

Szczęściem świnia była martwa.
Szczęście to dla świni, nie dla mnie bynajmniej.
Żywe tkanki ceruje się łatwiej - są ukrwione, elastyczne,  brak jest stężenia pośmiertnego, pikuś jednym słowem.
Po wbijaniu przez parę godzin igły w stężałą świńską skórę czuję się, jak po godzinnej obsłudze młota pneumatycznego.

To ja już wolę moje pieski, kotki i gryzonie. Serio.
I poćwiczę sobie na kurczaczku (martwym ofors).
Za trzodę serdecznie dziękuję.
Mam od tego Patkę.

Miauwa, ledwo klikam prawą ręką...

Dziękuję za uwagę.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53